- Wrogość wobec elit rządzących jest zjawiskiem dość powszechnym - ocenił były prezes Fundacji Batorego Aleksander Smolar, komentując odwołanie prezydenta Krakowa w referendum. - Moim zdaniem to ma jeszcze wymiar szerszy, daleko poza Polskę wykraczający - dodał. Jak zaznaczył ekspert, nurt ten jest obserwowany w tej chwili na zachodzie.
"To ma jeszcze szerszy wymiar". Aleksander Smolar o odwołaniu prezydenta Krakowa

- Moim zdaniem to ma jeszcze wymiar szerszy, daleko poza Polskę wykraczający - powiedział publicysta i były prezes Fundacji Batorego Aleksander Smolar w programie "Najważniejsze pytania", komentując referendum, w którym odwołano prezydenta Krakowa.
Jak zaznaczył, nurt ten jest obserwowany w tej chwili na zachodzie. - Wydaje, iż niechęć, wrogość jako wyraz różnych problemów dezorientacji, niepokoju społecznych, wrogość wobec elit rządzących jest zjawiskiem dość powszechnym - ocenił Smolar.
Ekspert zaznaczył, iż są konkretne przyczyny odwołania Aleksandra Miszalskiego. - Te problemy częściowo były odziedziczone przez niego po poprzedniku, jak na przykład poziom zadłużenia Krakowa, ale były też własne Miszalskiego różne błędy - podkreślił.
- W wypadku krakowskiego referendum również świadomość, iż koszty mogą wpływać na decyzję wyborców odegrało istotną rolę. Widać także oportunizm, jak chociażby w przypadku głosów lewicy (za odwołaniem prezydenta - red.) - wskazał Smolar.
Odwołanie prezydenta Krakowa. Smolar: To ma jeszcze szerszy wymiar
- Trzeba znów powiedzieć, iż poważna jest też wina Miszalskiego i ludzi wokół odnośnie wzywania do nieuczestniczenia w referendum, czyli wbrew zasadom demokratycznym - zaznaczył Smolar. - Namawianie do tego, żeby tego głosu obywatele nie zabierali, żeby rezygnowali w istocie z głosu, to była poważna wina i to widać po skutkach - wyjaśnił ekspert, przypominając, iż przeciwko Miszalskiemu opowiedziało się ponad 90 proc. głosujących.
ZOBACZ: Lewica wchodzi do gry po referendum. Padła deklaracja Czarzastego
Były prezes Fundacji Batorego zaznaczył, iż ostatnie sondaże nie są zbyt przychylne dla koalicji rządowej i dla premiera Donalda Tuska. - Poza tym, jak wiemy, prawica, która mogłaby stanowić alternatywę, jest podzielona i być może w procesie dalszego dzielenia się - dodał.
- Innymi słowy tutaj trudno jest przewidywać, ale wykluczyć wpływu tego referendum na przyszłe zdarzenia nie można. To może wpłynąć na inne miasta, na tego typu inicjatywy - zaznaczył Smolar.
Referendum ws. Miszalskiego. Ekspert: Silna mobilizacja przeciwników
Ekspert ocenił, iż połącznie lewicy i prawicy przeciwko Miszalskiemu może być czysto incydentalne. - To może być krótkookresowe, bo trudno sobie wyobrazić, żeby te opcje współrządziły - dodał.
ZOBACZ: Posłanka opuściła Polskę 2050, teraz grzmi o autorytaryzmie. "Spodziewam się kolejnych wyjść"
Były prezes Fundacji Batorego zauważył, iż opozycja zawsze występuje przeciwko tym, którzy rządzą. - Posługuje się lękami, eksploatuje lęki obawy, uczucie niestabilności i zamglonej przyszłości. Przy decyzji krakowskiej odegrało rolę poczucie takiej niepewności - zaznaczył.
- Polska sytuacja w żadnym wypadku nie należy do tych najgorszych w Europie, raczej przeciwnie - przekazał Smolar. Ekspert dodał, iż choćby o ile się rozumie skomplikowaną naturę tych procesów, to bardzo trudno jest przewidzieć ich przyszłość.
W niedzielnym referendum mieszkańcy Krakowa odwołali Aleksandra Miszalskiego (KO) z funkcji prezydenta miasta. W głosowaniu uczestniczyło ponad 176 tys. osób. Do uznania referendum za ważne wymagana była frekwencja wynosząca blisko 160 tys. głosujących. Do czasu wyboru nowego prezydenta miastem będzie zarządzał komisarz powołany przez premiera.














