
70 lat temu robotnicy Poznania protestowali przeciwko niskim płacom i drożyźnie. Do stłumienia strajków i demonstracji władza komunistyczna użyła wojska i czołgów. W wyniku walk na ulicach poniosło śmierć (wg oficjalnych danych) 75 osób, a ponad 800 zostało rannych. Po tzw. „wydarzeniach poznańskich” głos zabrał ówczesny premier Józef Cyrankiewicz w przemówieniu rafiowym z dnia 29 czerwca 1956 roku, ostrzegając Polaków, że: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, iż mu tę rękę władza ludowa odrąbie, w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny”.
Minęło 70 lat aż pojawił się Donald Tusk - Józef Cyrakiewicz naszych czasów, który także ostrzegł prowokatorów i szaleńców, którzy odważyli się podnieść rękę na władzę ludową – czyli na juntę 13 grudnia, którą Polacy sami sobie wybrali, iż nie pozostaną bezkarni! Jest zatem oczywiste, iż włos z głowy nie spadnie żadnemu przedstawicielowi władzy Cyrankiewicza naszych czasów, zaś władza Tuska odrąbie rękę każdemu przeciwnikowi - w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny.
Po ujawnieniu przez niezależne media gigantycznych zarobków członka KO Dawida Kacprzyka w Szpitalu Południowym (ale nie tylko w nim!) oraz skandalicznych procedur przez sygnalistę dr Emila Jędrzejewskiego – a więc obsługi poza kolejnością członków Koalicji Obywatelskiej - zdecydowany sygnał do atakowania i podważania wiarygodności sygnalisty, dał premier Donald Tusk- Cyrankiewicz naszych czasów, który na platformie X napisał: „ Wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa. Ze względu na wagę zarzutów instytucje do tego powołane sprawdzać będą wszystko do najdrobniejszego szczegółu. Odpowiedzialni za ewentualne nadużycia, zaniedbania lub pomówienia nie pozostaną bezkarni”
Do ataku na prowokatorów i szaleńców przystąpili więc obrońcy „demokracji walczącej” w tym mec. Dubois – pełnomocnik Dawida Kacprzyka, który aferę w Szpitalu Południowym i aferzystę, który dziennie „pracował” po 20 godzin przez 365 dni – przyrównał do serialu telewizyjnego i do chirurga na dyżurze, który „śpi, ktoś zostaje przywieziony, pielęgniarka go budzi, a on wykonuje zabieg. jeżeli lekarz nie wykonuje jakiejś czynności, to znaczy, iż odpoczywa”…. Z fizycznego punktu widzenia jest to możliwe. Proszę spojrzeć na dowolny serial telewizyjny o chirurgu na dyżurze…”
Problem w tym, iż Kacprzyk nie miał specjalizacji, jako chirurg, więc nie posiadał uprawnień do robienia zabiegów! Ale skosił ponad milion sześćset tysięcy złotych w jeden tylko rok! Mecenas Dubois nie potrafił jednak przyrównać obrzydliwych scen z prosektorium Szpitala Południowego do żadnego serialu – choć prowadzony był tam biznes pogrzebowy przez szefa prosektorium Artura Habowskiego, zaś Habowski wynajmował prosektorium do kręcenia filmów, na co skarżyły się rodziny zmarłych! Okazuje się także, iż szef prosektorium Szpitala Południowego był konsultantem filmowym filmu „Różyczka 2”, wyreżyserowanego przez Jana Kidawę-Błońskiego, męża marszałek Senatu z KO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej…
Józef Cyrankiewicz naszych czasów, grożący prowokatorom i szaleńcom, którzy odważyli się podnieść rękę na demokrację walczącą to nie jedyny osobnik, którzy garściami czerpie ze skarbnicy reżimu komunistycznego. Oto Bobas – syn sowieckiego generała a zarazem minister spraw wewnętrznych, który nasyłał bojówki na mieszkania dziennikarzy „Republiki”. Teraz Bobas zagroził procesem i 10-tysiącami zlotych kary lekarzowi, który odważył się opublikować wysłane do Bobasa sms-y, w których opublikował dewiacje w Szpitalu Południowym…










