Wrota zdrady

wiernipolsce1.wordpress.com 3 hours ago

Od „chińszczyzny” do inwazji wysokotechnologicznych chińskich produktów wysokiej jakości

O jakich wrotach będziemy tu mówić? Czy znowu zanudzimy czytelnika sprawą wrót sztormo­wych w Unieściu? Porozmawiajmy o Małaszewiczach. Tam miała powstać brama do Europy dla Chiń­skiego towaru w ramach nowego jedwabnego szlaku. Poprzedni Rząd bardzo na to nalegał, by po­wstała. Obecny zdjął tę inwestycję z listy. Nie zdradzajmy zakończenia.

Potrzeba współpracy międzynarodowej jest raczej oczywista. Wymiana towarowa jest także dość oczywistą sprawą. Jednakże nie wtedy, gdy jest to wymiana tylko jednokierunkowa, gdzie jeden kraj zawala inne kraje swoją tandetą a te biedniejąc wyłącznie kupują. Nowa droga handlowa, która miała powstać z Chinami miała służyć tylko do tego, by mogły wbić się do Europy z towa­rem i zawalić rynek europejski. Wyrosło to na fali niemieckiego egoizmu, gdyż Niemcy uważały, iż będą dostawcą swoich technologii do Chin a Chiny wyłącznie zajmą się produkcją. Podczas gdy Chiń­czycy stworzyli swoje zakłady naukowe i badawczo-rozwojowe – i rozwinęły, po skopiowaniu techno­logii zachodniej, swoją własną i lepszą. Już nie potrzebują niemieckich maszyn i specjalistów, jak po­trzebowały ich dekady temu. Mają swoje.

Małe egoizmy państw europejskich w tym niestety egoizm nasz własny, widzący wyłącznie in­cydentalny interes ekonomiczny, gdzie przy wydatku kilku miliardów Państwo może zarobić dziesiątki miliardów, to tylko naśladownictwo krótkowzroczności Niemiec. Podczas, gdy kraj z pozoru zyska na imporcie towarów z Chin, nasze własne fabryki, które jeszcze przetrwały, nagle stracą rację bytu, bo nie wytrzymają z konkurencją taniego towaru. Krociowe zyski, zapowiadane przez polityków poprzed­niego Rządu, staną się fikcją, bo kraj nasz straci wielekroć więcej na upadku własnej produktywności. Polityka otwartych drzwi z uwagi na interes narodowy, stanie się pułapką, a krajowi przyniesie wy­łącznie szkody. Lansowanie otwartości na Chiny jest w istocie zdradą interesu narodowego.

Ktoś powie: „Import z Chin i tak istnieje, zatem lepiej na tym samemu zarobić, bo zrobią to inni.”. jeżeli ktoś otwierając drzwi Chinom chce pasożytować na Europie, bo ta daje możliwość wspólnego rynku, bo chce na tym zarobić, to prędzej czy później zawali swój własny rynek i kraj. Niemcy idą tą drogą i zapłacą straszli­wą cenę za swoje ciasne postępki. Czemu my chcemy koniecznie ich naśladować? Zapomnieliśmy, gdzie żyjemy i z czego korzystamy? Możemy mieć uprzedzenia do Unii Europejskiej, do jej przesadnej biurokracji i idiotycznych przepisów. Jednak bez niej nie staniemy się żadnym punktem przeładunko­wym towarów z Chin. jeżeli już płyniemy tym małym stateczkiem, który nazywa się Europa, to zacznij­my myśleć w duchu europejskich korzyści.

Wyjaśniliśmy już, iż takie wrota otworzą na Europę strumień zalewu chińskiego produktu. My na tym stracimy i straci Europa. Resztki naszego bogactwa, a na tym bogactwie wspólnotowym najbar­dziej nam zależało, wypłyną do Chin a my zostaniemy z niczym. Jedynym naszym interesem jest za­mknąć cały europejski rynek na towary z Chin, które rujnują Europę jako wspólnotę. Wprowadzenie silnych ceł na produkty z Chin, to jedyna droga dla Europy. Zatrzymanie wyprzedaży Europy i ucieka­nia bogactwa z państw europejskich do Chin, to najważniejsze, co Europa w tej chwili powinna zrobić. Słuchanie polityków przeróżnych opcji, iż dobrym interesem dla Polski jest wpuścić do Europy chiński towar, to słuchanie zdrajców, którzy za pieniądze obcego mocarstwa po nocy dorabiają klucz do bram miasta i otwierają wrogowi wrota na oścież, by mógł wpaść, kraść, gwałcić i mordować.

Gdy toczy się wojna za naszą wschodnią granicą i skutkiem tego ta droga zalewu chińsz­czyzną jest praktycznie zamknięta, musimy wykorzystać nadarzającą się możliwość i tworzyć swoje własne zakłady produkcyjne. Jedyna pomoc Państwa, której nie może nam zabronić nikt, to wprowa­dzenie ulg podatkowych dla producentów krajowych. Zatrzymanie napływu towaru z Chin przynaj­mniej do takiego poziomu, by bilans handlowy się wyrównał nie tylko w skali kraju, ale w skali Euro­py.

Możemy jednak dalej schlebiać swoim egoizmom, gdzie banda właścicieli wielkich korporacji i akcjonariat, kierowany wyłącznie własną chęcią zysku, zapomina o interesach narodowych a tym sa­mym o interesach europejskich i zawalimy nie tylko Europę, ale samych siebie. Zgodziliśmy się na współpracę wewnątrz wspólnego rynku, który ist­nieje tylko dzięki interesom narodowym, które mamy obowiązek chronić i prawo zawierzyć wspólnemu inte­resowi.

Z Bogiem.

Autor: Andrzej Marek Hendzel

(podtytuł pochodzi od PZ)

Read Entire Article