Wolność Poczobuta nagrodą w geopolitycznej grze. Ekspert OSW: To nie mogło być wbrew Rosji

natemat.pl 2 hours ago
Po ponad pięciu latach za kratami działacz polskiej mniejszości na Białorusi Andrzej Poczobut jest już na wolności. Do jego uwolnienia przyczynili się m.in. Amerykanie. Jednak zasięg tej operacji jest znacznie większy, niż mogłoby nam się wydawać na pierwszy rzut oka. Rozmówcy naTemat.pl wskazują na naprawdę szeroki kontekst geopolityczny.


Na informację o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta czekaliśmy od ponad 5 lat. Polski dziennikarz, legendarny działacz opozycji i członek zarządu zdelegalizowanego przez białoruskie władze Związku Polaków na Białorusi, spędził w białoruskim areszcie dokładnie 1860 dni.

"Andrzej Poczobut wolny! Witaj w polskim domu. Przyjacielu" – tymi słowami premier Donald Tusk przekazał 28 kwietnia radosną wiadomość na platformie X.

Jak wielka jest to sprawa dla nas, nie trzeba tłumaczyć. Ale zasięg tej operacji wydaje się znacznie większy, niż mogłoby nam się wydawać na pierwszy rzut oka.

"Wymiana na polsko-białoruskiej granicy to finał trwającej dwa lata skomplikowanej dyplomatycznej gry, pełnej dramatycznych zwrotów akcji. Udało się dzięki świetnej pracy naszych służb, dyplomatów i prokuratury oraz wielkiej pomocy przyjaciół" – poinformował Donald Tusk w kolejnym wpisie na X.

Jednocześnie ze strony polskich władz płyną podziękowania dla Amerykanów. Ale nie chodzi tylko o to. Z każdej strony uwolnienie Andrzeja Poczobuta wygląda inaczej.

"Decyzja o uwolnieniu Poczobuta została naprawdopodoniej podjęta po konsultacjach z Kremlem"


– To jest uwolnienie człowieka, który dla Warszawy jest ważny. Działacza polskiej mniejszości i dziennikarza "Gazety Wyborczej". Ale w kontekście szerszych problemów, czyli represji na Białorusi, totalitarnego charakteru tego państwa, czy wrogości reżimu wobec Zachodu to dzisiejsze wydarzenie nie zmienia nic. Nie ma szerszych konsekwencji politycznych – komentuje w rozmowie z naTemat Kamil Kłysiński, główny specjalista w Zespole Białorusi, Ukrainy i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Uważa, iż uwolnienie Poczobuta otwiera pewne możliwości rozmów pomiędzy Warszawą i Mińskiem, ale nie zmienia podstawy, która posłużyła za uzasadnienie decyzji o sankcjach.

– Nie spieszyłbym się z wnioskami o osabieniu więzi Łukaszenki z Putinem, czy o przybliżaniu Łukaszenki do Zachodu. Ani o tym, iż to początek przemian demokratycznych na Białorusi. Łukaszenka przez cały czas pozostaje niebezpiecznym, toksycznym dyktatorem, który wprowadził w swoim kraju pół totalitarne porządki i ściśle współpracuje z Rosją – zaznacza ekspert.

Jego zdaniem decyzja o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta została naprawdopodoniej podjęta po konsultacjach z Kremlem. – Służby rosyjskie brały udział w wymianie więźniów. To jest szerszy pakiet, który nie jest efektem samodzielnych działań Mińska – komentuje Kamil Kłysiński.

"Dzięki spotkaniom z amerykańskim przedstawicielem Łukaszenka wychodzi z izolacji"


Również Jakub Biernat z Centrum Europy.pl TVP nie patrzy tylko na Białoruś.

– To sprawa zdecydowanie ponad Mińskiem. Wiadomo, iż na wolność wyszedł Aleksandr Butagin. Przypomnę, iż to rosyjski archeolog, który został zatrzymany na terenie Polski i polski sąd zgodził się na jego ekstradycję na Ukrainę, gdzie jest oskarżony o nielegalne wykopki na okupowanym Krymie. Widać, iż ta wymiana jest znacznie szersza niż sama Polska i Białoruś – mówi w rozmowie z naTemat.

Butagin został zatrzymany w Polsce 4 grudnia 2025 roku na wniosek Ukrainy. W lutym 2026 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował o utrzymaniu aresztu dla niego. W marcu Warszawski Sąd Okręgowy zgodził się na wydanie go Ukrainie.

– Bardzo podobna sytuacja zdarzyła się w przypadku szpiega Rubcowa, który został wypuszczony z Polski i wymieniony na amerykańskich obywateli więzionych w Rosji. Polska wtedy bezpośrednio nie otrzymała za to żadnego "wynagrodzenia". Ale teraz widać, iż Łukaszenka wypuszcza Poczobuta, a do Rosji wraca rosyjski obywatel – dodaje Jakub Biernat.

Do tego w operacji najważniejszy jest udział Amerykanów. Rozmowy w sprawie uwolnienia Poczobuta trwały niemal rok. Taką informację przekazał John Coale, wysłannik prezydenta USA na Białoruś.

– Jak widać, uwolnienie Poczobuta było omawiane w szerszym gronie niż tylko Polska i Białoruś. Obecność dziś wysłannika USA, czyli Johna Coale'a, który zajmował się bezpośrednimi rozmowami z Łukaszenką, też nie jest przypadkowa – komentuje Jakub Biernat.

Dodaje: – Dzięki spotkaniom z amerykańskim przedstawicielem Łukaszenka bardzo mocno lewaruje się, gdyż wychodzi z izolacji. Najprawdopodobniej chciał też zwiększyć swoją pozycję wobec Rosji. Albo Rosja sama mu zasuegrowała, żeby włączył do rozmów również rosyjskiego obywatela, który, jak wynika z dostępnych informacji, nie jest szpiegiem. Kwestia jego ekstradycji na Ukrainę musiała jednak Rosjan bardzo zaboleć.



"Amerykanie wykonali swoją pracę. Jako sojusznicy Polski, pomogli. Należą się słowa podziękowania"


O roli Amerykanów mówią dziś w Polsce wszyscy. "Ten dzień nie byłby możliwy bez prezydenta Donalda Trumpa, jego decyzji i jego specjalnego wysłannika" – przekazał wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.

Prezydent Karol Nawrocki informował zaś: – Dobiegł końca proces uwolnienia Andrzeja Poczobut. Ten proces był wzmocniony moją dyskusją z prezydentem Donaldem Trumpa. Rozpoczął się we wrześniu 2025 roku. Zwróciłem się do prezydenta Donalda Trumpa, by nie zapomniał o Polaku, który jest w więzieniu i aby we wszystkich negocjacjach z reżimem białoruskim podnosił tę kwestię.

Na X Nawrocki napisał: "Dziękuję Prezydentowi Stanów Zjednoczonych Donaldowi Trumpowi za doprowadzenie do uwolnienia naszego Rodaka. Dziękuję wszystkim, którzy pracowali na ten sukces".

– Zdecydowanie należą się słowa podziękowania. Amerykanie wykonali swoją pracę. Jako sojusznicy Polski, pomogli. Stawiali sprawę Andrzeja Poczobuta w negocjacjach w Mińsku. Od wielu miesięcy ten temat był podnoszony. Myślę, iż to jest istotny czynnik – mówi Kamil Kłysiński.

O co mogło chodzić Łukaszence, który przez 5 lat nie chciał wypuścić polskiego działacza?


– Łukaszenka, w porozumieniu z Moskwą, zdecydował się na uwolnienie Andrzeja Poczobuta, by transakcyjnie oczyścić pole i ułatwić dialog z USA. Wiedział, iż skrajnie złe relacje z Warszawą i osadzenie Poczobuta w więzieniu nie może trwać w niesokończoność, bo w pewnym momencie mogłoby się okazać, iż rozmowy amerykańsko-białoruskie byłyby przez to bardzo utrudnione albo choćby zablokowane. Taktycznie postanowił więc ułatwić sobie sytuację i zadziałać prewencyjne, aby ta kwestia w przyszłości nie była przeszkodą w dalszej odwilży – uważa ekspert OSW.


"Mińsk do końca chciał zachować twarz i pokazać, iż nie jest pod presją"


Który głos mógł być w tej sprawie silniejszy? USA czy Rosji?


– Trudno powiedzieć. Wszystko dzieje się w kontekście intensywnych kontaktów na linii Waszyngton-Moskwa. To nie mogłoby się wydarzyć wbrew Rosji – podkreśla Kamil Kłysiński.

Ekspert podkreśla jednak: – Mińsk do końca chciał zachować twarz. Chciał pokazać, iż nie ugina się pod żadną presją.

Dlatego sprawę Andrzeja Poczobuta umieścił w wymianie szpiegów.

– Wbrew jego statusowi i działalności. Bo Andrzej Poczobut z osobami, które są objęte wymianą, nie ma nic wspólnego. Nie prowadził działalności szpiegowskiej, ani dywersyjnej. Jest ofiarą braku wolności słowa. I więźniem sumienia – przypomina.

Read Entire Article