Słowackie MSZ 12 września odrzuciło przekaz wystawy w Rosyjskim Centrum Nauki i Kultury w Bratysławie, która przedstawia okupowany Krym jako część Rosji i oskarża Kijów oraz Europę o grabież zabytków. Resort uznał obronę zmiany granic siłą za niedopuszczalną. Dla Polski to istotny sygnał: rosyjskiej propagandzie trzeba odpowiadać jasno.
Słowackie MSZ stawia sprawę jasno
Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Europejskich Republiki Słowackiej oświadczyło 12 września, iż nie utożsamia się z prezentacją i informacjami pokazanymi na wystawie w Rosyjskim Centrum Nauki i Kultury w Bratysławie. Ekspozycja nosi tytuł „Krymskie złoto: »cywilizowana« Europa rabuje rosyjskie skarby”. Już sam ten tytuł narzuca odbiorcy gotowy werdykt. Rosja zostaje przedstawiona jako okradziona ofiara, a zasadniczy fakt, czyli zajęcie Krymu siłą, znika z kadru.
Słowacki resort nazwał publiczną propagandę usprawiedliwiającą odebranie terytorium suwerennemu państwu działaniem niedopuszczalnym. Przypomniał Kartę Narodów Zjednoczonych oraz Akt końcowy z Helsinek z 1975 roku. Podkreślił też, iż Słowacja popiera suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy w jej międzynarodowo uznanych granicach oraz nie uznaje rosyjskiej aneksji Krymu i innych okupowanych obszarów na Ukrainie.
To stanowisko zasługuje na poparcie. Polityczny realizm nie polega na przyjmowaniu języka silniejszego państwa i udawaniu, iż agresja staje się legalna po zawieszeniu kilku plansz w sali wystawowej. Suwerenność jest zasadą, która chroni także Polskę. jeżeli granice wolno przesuwać siłą, bezpieczeństwo państw naszego regionu staje się przedmiotem targu mocarstw.
Spór o zabytki rozstrzygnął sąd
Rosyjska narracja pomija historię zbioru nazywanego krymskim złotem. Chodzi o zabytki archeologiczne wypożyczone z muzeów na Krymie do Muzeum Allarda Piersona w Amsterdamie na wystawę trwającą od lutego do sierpnia 2014 roku. Przedmioty wyjechały za zgodą ukraińskiego Ministerstwa Kultury, a umowy podlegały prawu ukraińskiemu. W czasie ich pobytu w Holandii Rosja zajęła Krym. Pojawił się więc spór, komu należy zwrócić kolekcję.
Holenderski Sąd Najwyższy orzekł 9 czerwca 2023 roku, iż wcześniejsza decyzja nakazująca przekazanie zabytków państwu ukraińskiemu pozostaje w mocy. Sąd wskazał na uzasadniony interes Ukrainy w ochronie własnego dziedzictwa kulturowego. Nie była to grabież dokonana przez anonimową „Europę”, ale wynik wieloletniego postępowania przed niezależnymi sądami.
Wystawa w Bratysławie odwraca ten porządek. Z decyzji sądu robi opowieść o rabunku, a z aneksji terytorium usuwa bezprawie. To znany mechanizm rosyjskiej propagandy, która rozmywa odpowiedzialność za działania Moskwy: spór prawny zostaje zastąpiony emocjonalnym oskarżeniem, a agresor żąda dla siebie roli pokrzywdzonego.
Kultura nie może być przykrywką dla aneksji
Słowackie MSZ przypomniało, iż instytucje kultury powinny służyć wzajemnemu zrozumieniu i współpracy między narodami. Rosyjskie centrum zrobiło coś przeciwnego. Użyło zabytków do oswojenia tezy, iż Krym jest rosyjski, a państwa respektujące wyrok sądu uczestniczą w grabieży. Taka działalność nie jest niewinną wymianą kulturalną. To narzędzie wpływu politycznego.
Polska powinna wyciągać z tej sprawy praktyczny wniosek. Otwartość na kulturę nie oznacza bezradności wobec instytucji, które pod szyldem nauki lub sztuki usprawiedliwiają zmianę granic siłą. Potrzebna jest jawność finansowania, uważna kontrola działalności ośrodków powiązanych z państwami prowadzącymi wojnę oraz szybka reakcja dyplomatyczna na fałsz.
Poparcie integralności terytorialnej Ukrainy i nieuznawanie aneksji Krymu nie wymaga rezygnacji z twardej obrony polskich interesów w innych sprawach. Przeciwnie. Państwo, które poważnie traktuje własną suwerenność, musi szanować tę samą zasadę u sąsiadów. Bratysława w tej sprawie powiedziała rzecz prostą i potrzebną: propaganda nie unieważnia prawa.
Źródło: WP Wiadomości, Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Europejskich Republiki Słowackiej, Sąd Najwyższy Niderlandów.
Źródło: WP Wiadomości













