PSL-u walka o próg

gazetafenestra.pl 4 hours ago
Lider partii Władysław Kosiniak-Kamysz ma przed sobą poważne wyzwanie. / Źródło: https://www.flickr.com/photos/premierrp/55265646810/in/album-72177720333602377, fot. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Polskie Stronnictwo Ludowe jest partią, która od początków swojej działalności miała reprezentować interesy ludu. Przemawiała do obywateli, których potrzeby mijały się z programami innych partii. Przez długi czas elektoratem PSL-u byli mieszkańcy wsi i konserwatyści. Ugrupowania, z których PSL się wywodzi, sięgają korzeniami czasów zaborów. Reprezentowały one wówczas poglądy chadeckie i agrarne. Do jakiego wyborcy w tej chwili PSL kieruje swój program? Czy stały elektorat tej partii w ogóle istnieje?

W okresie Polski Ludowej PSL formalnie nie istniał. Pod przymusem ZSRR ówczesne Stronnictwo Ludowe, z którego partia się wywodzi, zostało przekształcone w Zjednoczone Stronnictwo Ludowe. Wielu działaczy SL zostało w szeregach partii, korzystając z jedynego możliwego, legalnego sposobu na realny udział w polityce. ZSL miało zajmować się przede wszystkim reprezentowaniem interesów ludności wiejskiej i rolników w państwie znajdującym się w sowieckiej strefie wpływów. W praktyce jednak partia musiała działać w pełni pod kontrolą PZPR.

Złote lata

Lata 90. były okresem przemian i wprowadzania nowych zasad. ZSL oficjalnie wyswobodziło się spod władzy komunistów i przyjęło nową nazwę – Polskie Stronnictwo Ludowe. Wielu dawnych członków ponownie dołączyło do partii. Był to oczywiście również czas, gdy zaczęły powstawać nowe ugrupowania. Tym, co dawało wówczas PSL-owi przewagę i zdecydowanie wyróżniało na tle innych, były struktury lokalne, będące pozostałościami po działalności ZSL-u. Gdy nowe partie dopiero opracowywały swoje strategie, ludowcy od dawna zajmowali stanowiska wójtów, burmistrzów czy starostów. Z tego powodu to właśnie na tamten okres przypadały złote czasy PSL-u. Partia trwała dzięki swojemu zaufanemu, stałemu elektoratowi.

Gdy po upadku PRL-u nowe ugrupowania często głosiły chęć wprowadzenia gwałtownych reform, PSL twardo stał przy utrzymaniu zrównoważonego rozwoju. Politycy ostrzegali przed niepotrzebnym ryzykiem i ten pragmatyzm stał się istotnym elementem programu ludowców. – Polska nie musi być ani liberalna, ani radykalna, może być normalna i tę normalność powinniśmy w naszym kraju przywrócić – mówił w 2007 roku w sejmie Waldemar Pawlak, były szef PSL-u. Partia odnalazła się w pewnej niszy – przemówiła do ludzi, którzy po okresie socjalizmu obawiali się nadchodzących zmian. W debacie na temat przemian lat 90. rzadko wspomina się o tym, iż choć Polacy cieszyli się z odzyskanej wolności, dla wielu z nich schyłek ubiegłego wieku wiązał się przede wszystkim z próbą odnalezienia się w nowej rzeczywistości. – Zdecydowana większość byłych pracowników PGR-ów nie skorzysta z mini kredytów, nie stworzy sobie miejsc pracy. To po prostu przerasta ich umiejętności. Przeszkodą nie do przebycia jest dla nich choćby konieczność opracowania biznesplanu – komentowała prof. Elżbieta Tarkowska na łamach tygodnika „Wprost” w 2000 roku. Polska, konserwatywna wieś czuła się więc poszkodowana zmianami systemowymi. To właśnie do tych społeczności przemówił PSL, który sprzeciwiał się gwałtownym reformom.

Kluczowym punktem historii PSL-u była koalicja z SLD po wyborach w 1993 roku. Choć to lewicowa partia wygrała wybory, PSL mógł obsadzić urząd premiera swoim politykiem. Został nim wówczas 33-letni Waldemar Pawlak. To wtedy Polskie Stronnictwo Ludowe zaczęło przeobrażać się w oczach wyborców w tzw. koalicjanta – partię, która będzie umiała wejść w sojusz z każdym, niezależnie od poglądów. To określenie, w zależności od opinii, przyjmowało zarówno pozytywny, jak i negatywny wydźwięk. Choć zarówno SLD, jak i PSL miały łatkę partii postkomunistycznych, fundamentalnie różniły się światopoglądowo. W efekcie między koalicjantami dochodziło do częstych sporów, na przykład w kwestii liberalizacji prawa aborcyjnego, za którą PSL nie chciał się opowiedzieć. Mimo to ludowcom przypisywano wizerunek ugrupowania nastawionego przede wszystkim na utrzymywanie wpływów. Co więcej, PSL zaczął być postrzegany raczej jako dodatek do partii aktualnie sprawującej władzę niż jako realna, samodzielna opcja polityczna. W kolejnych latach ludowcy wchodzili w sojusze także z Unią Pracy oraz Platformą Obywatelską.

Mimo potknięć i zmian wizerunkowych ugrupowanie utrzymywało stabilne położenie w polskiej polityce. w Jeszcze w 2007 roku PSL uzyskał w wyborach parlamentarnych 8,91% wszystkich głosów. Dodatkowo, jak odnotowywał CBOS, w tym samym roku poparcie dla partii wyraziło ponad 20% rolników.

Zmiana wizerunku

Wybory parlamentarne w 2015 roku stały się dla PSL-u sygnałem nadchodzącego przełomu. Wynik w postaci 5,13% jednoznacznie wskazywał na ogromny kryzys partii. PiS wówczas nie tylko wygrał wybory, ale również przejął dużą część stałego elektoratu PSL-u. Jednym z najważniejszych powodów, dla których PiS skutecznie zawłaszczył sobie głosy polskiej wsi, była zmiana sposobu narracji. Wcześniej partia skupiała się przede wszystkim na hasłach opartych na wierze w tradycję, konserwatyzm. Politycy PiS-u często także otwarcie krytykowali postkomunistyczne elity. Jednak to, co zmieniło się w kampanii przed wyborami w 2015, to bezpośredni, napędzany silnymi emocjami zwrot PiS-u ku mieszkańcom wsi. Jarosław Kaczyński w swoich przemówieniach przedstawiał polską wieś jako grupę osób wykluczonych i upokorzonych przez ówczesny rząd, którego częścią był właśnie PSL. Politycy PiS-u wykorzystali rozczarowanie wyborców niespełnionymi obietnicami rządzącej koalicji. W efekcie część wcześniejszego elektoratu Stronnictwa Ludowego mogła dać ujście swojej złości i w kolejnych wyborach wybrać PiS. Ludowcy przestali być dla Polaków „partią zwykłych ludzi”. kooperacja z Platformą Obywatelską u części opinii publicznej wzmocniła również obraz PSL-u jako partii kojarzonej z układami i zależnościami.

Po nieudanych wyborach partia postanowiła zmienić swój wizerunek i poszukać nowego docelowego elektoratu. Nowy lider, Władysław Kosiniak-Kamysz, zaczął budować obraz ugrupowania bardziej centrowego i skupionego również na mieszkańcach miast. Kulminacją tych zmian stała się kooperacja z Szymonem Hołownią i utworzenie Trzeciej Drogi. W ten sposób partia chciała zostać dostrzeżona jako trzecia, poza PO i PiS-em, realna opcja polityczna. w tej chwili coraz częściej można usłyszeć teorie, iż koalicja z Hołownią była dla PSL-u przede wszystkim strategią przetrwania na polskiej scenie politycznej.

Problemem Trzeciej Drogi było jednak to, iż partie, które ją tworzyły, różniły się od siebie w wielu podstawowych kwestiach. Pierwszą rzucającą się w oczy różnicą była przepaść pokoleniowa polityków obu ugrupowań. Polska 2050 Szymona Hołowni była zrzeszeniem młodszych, bardziej miejskich i często centrolewicowych działaczy. Nie tylko mieli oni inny światopogląd od ludowców, ale również zupełnie inny sposób komunikowania się z wyborcą. Trzecia Droga w przestrzeni publicznej często nazywana była „małżeństwem z rozsądku”. Partia Hołowni korzystała na doświadczeniu i sieci połączeń PSL-u, który z kolei upatrzył dla siebie szansę na zdobycie młodszego elektoratu i zmianę własnego wizerunku.

Walka o przetrwanie

Obecnie PSL znajduje się w bardzo trudnym położeniu. Nie ma już jednej konkretnej niszy, o którą mogłoby walczyć. Z tego samego powodu partia nie ma dziś jednego wyraźnego rywala. PiS przejął dużą część wyborców z mniejszych miejscowości, szczególnie osoby starsze i mniej zamożne. Konfederacja swoim antysystemowym przekazem przyciągnęła bardziej radykalnych konserwatystów i młodych wyborców ze wsi. Natomiast centrowy elektorat, o który PSL próbuje zawalczyć, jest zajmowany zarówno przez KO, jak i Polskę 2050. Partia próbuje swoje braki nadrabiać tym, co przez lata było jej największym atutem, czyli działaniami lokalnymi na terenie gmin i powiatów. Problemem w takim podejściu jest jednak fakt, iż w tej chwili coraz większe poparcie zyskują partie głoszące radykalne i emocjonalne postulaty.

W kontekście nadchodzących wyborów coraz częściej pojawiają się spekulacje dotyczące potencjalnych koalicji. Oficjalnie PSL pozostaje częścią w tej chwili rządzącego obozu, jednak od dłuższego czasu słychać głosy o trudnościach we współpracy centroprawicowych ludowców z bardziej liberalnymi koalicjantami. Coraz częściej mówi się więc o możliwym scenariuszu współpracy z PiS-em, ale pojawiają się także bardziej kontrowersyjne spekulacje o potencjalnej koalicji PiS-PSL-Konfederacja. Każdy scenariusz wskazuje jednak na to, iż PSL chwyta się każdej deski ratunku, a walka nie toczy się już o najwyższy wynik, ale o pozostanie na scenie politycznej.

Amelia KOLAŃCZYK

Read Entire Article