Pisarz / BrunoKadyna

publixo.com 2 hours ago

Wyglądam i brzmię jak przeciwieństwo, jak za głupi na to. Wspominam, iż piszę, i widzą nagle dużego smarkacza chwalącego się bazgrołami. Już na starcie, a dalej jest tylko gorzej, bo mają rację.
Schodzę do podziemi. Nie ma innego wyjścia. Teraz sobie dopiero popuszczę cugli. Natrzaskam tego gówna od cholery. Już sobie leży kupa niepublikowanych rzeczy.
Lekka i radosna jest świadomość ich wolności od cudzych oczu. Nie będą poddawane ocenie i krytyce. Mogą sobie być kulawe i słabe, mogą być niestabilnymi bombami pełnymi sraki. Nikt tego nie poczuje ani nie zobaczy nawet, nikt więcej nie pomyśli, iż jestem dużym, żenującym dzieciakiem.

drabble
Read Entire Article