Śmierć 65-letniej Polki w zamachu w Berlinie wywołała w naszym kraju żałobę, ale też pytania o bezpieczeństwo za Odrą. Niemiecka prasa dostrzega, iż kolejne akty islamistycznego terroru oraz błędy państwa zmieniają sposób, w jaki Polacy patrzą na Niemcy.
Polska ofiara zamachu w Berlinie
Do zamachu doszło 25 lipca na obrzeżach berlińskiej Parady Równości Christopher Street Day. Kierowca furgonetki wjechał w tłum, a następnie atakował ludzi. Zginęła 65-letnia obywatelka Polski, która przebywała w Berlinie z córką. Rannych zostało 29 osób.
Pamięć o zamordowanej Polce i szacunek dla jej bliskich muszą pozostać na pierwszym miejscu. Tragedia uruchomiła jednak również debatę o odpowiedzialności państwa. Niemieckie władze uznały atak za akt terrorystyczny o podłożu islamistycznym. Polska Prokuratura Krajowa wszczęła własne śledztwo w sprawie zabójstwa obywatelki naszego kraju.
Niemiecka prasa widzi zmianę nastrojów
Jak relacjonuje Interia, niemieckie media oceniają, iż wizerunek Niemiec w Polsce wyraźnie się pogarsza. „Die Welt” zwraca uwagę na szczególnie bolesny fakt: w islamistycznych zamachach terrorystycznych na terytorium Niemiec zginęło więcej Polaków niż w takich atakach w samej Polsce. W 2016 roku terrorysta Anis Amri zamordował polskiego kierowcę Łukasza Urbana, a następnie użył jego ciężarówki do ataku na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie.
W polskich komentarzach internetowych powraca ironiczne określenie „inżynierowie”, odnoszone do sprawców o migracyjnym pochodzeniu. Taki język pokazuje skalę społecznego rozgoryczenia, ale nie może zastępować faktów ani prowadzić do zbiorowej odpowiedzialności. Odpowiada sprawca. Polityczną odpowiedzialność ponoszą zaś władze, o ile mimo sygnałów o radykalizacji nie potrafią skutecznie chronić mieszkańców i gości.
Bezpieczeństwo ważniejsze od dobrego samopoczucia elit
Podejrzany o zamach Abdul B. był 21-letnim obywatelem Niemiec. Według niemieckich mediów wcześniej interesowały się nim służby, a w przeszłości próbował przedostać się do Syrii, by dołączyć do Państwa Islamskiego. Zginął podczas policyjnej próby zatrzymania. Śledztwo ma ustalić pełny przebieg zdarzeń oraz ewentualne powiązania sprawcy.
Ten przypadek uderza w wygodną opowieść, według której krytyka polityki migracyjnej i zaniedbań wobec islamizmu jest sama w sobie czymś podejrzanym. Nie jest. Państwo ma obowiązek odróżnić pokojowo żyjących obywateli i migrantów od ludzi gotowych użyć przemocy. Musi też działać przed zamachem, a nie ograniczać się do kondolencji po tragedii.
Stawka dla Polski
Dla Polaków sprawa ma wymiar bezpośredni. Niemcy są naszym sąsiadem, głównym partnerem handlowym i miejscem życia wielu naszych rodaków. Pogorszenie poczucia bezpieczeństwa za Odrą oznacza realne zagrożenie dla polskich rodzin, pracowników i turystów. Według relacji Interii część Polaków coraz częściej rozważa wyjazd z Niemiec.
Berlin nie odbuduje zaufania moralizowaniem pod adresem Polaków ani pilnowaniem politycznej poprawności. Potrzebne są sprawne służby, egzekwowanie prawa i uczciwe rozliczenie błędów polityki migracyjnej. Dobre sąsiedztwo wymaga prawdy. Po śmierci polskiej obywatelki jest to także elementarna powinność wobec jej pamięci.
Źródło: Interia Wydarzenia
Czytaj także
- Ponad dziewięć tysięcy islamistów gotowych na przemoc. Niemieckie służby liczą zagrożenie
- Polska ofiara zamachu w Berlinie. Prokuratura wszczęła śledztwo
- Śmiertelny zamach w Berlinie. Ekspert ostrzega: to nie jest problem samej stolicy












