autor: Tyler Durden
Premier Izraela Benjamin Netanjahu i jego najbliższe otoczenie zostali podobno zaskoczeni – pozostawieni "zszokowani" – po tym, jak prezydent Trump wyrzucił niespodziewaną linię, skutecznie odcinając skrzydła Izraela w Libanie, według Axiosu, powołującego się na źródła zaznajomione z wymianą zdań.
W piątek Trump ogłosił, iż USA "zakazały" dalszych izraelskich uderzeń właśnie w momencie, gdy wszedł w życie 10-dniowy rozejm z Libanem, wynegocjowany przez administrację. Prezydent USA był wyjątkowo surowy w retoryce wobec długoletniego sojusznika Ameryki #1 na Bliskim Wschodzie, pisząc na Truth Social, iż "dość tego".
AFP za pośrednictwem Getty Images
Słowa wyraźnie nie były skierowane do Libanu czy Hezbollahu, ale bezpośrednio do Izraela i jego śmiertelnej kampanii powietrznej, która przez ostatnie półtora tygodnia obejmowała intensywne bombardowania Bejrutu na południu.
Oświadczenie wywołało niepokój w Jerozolimie, a izraelscy urzędnicy gorączkowo domagali się jasności w Waszyngtonie. Prawie wszystko, co z administracji Trumpa do tej pory wynosiło pozytywne i pozytywne opinie w kontekście Izraela i Netanjahu.
Jednak Axios uchwycił reakcję w Tel Awiwie, w sobotnim raporcie, w którym napisano: "Netanjahu był osobiście zszokowany i zaniepokojony, gdy dowiedział się o tym wpisie, podały źródła."
Izrael zamierza wstrzymać operacje ofensywne, ale przez cały czas twierdzi, iż zastrzega sobie prawo do "podjęcia wszelkich niezbędnych środków w samoobronie w dowolnym momencie przed planowanymi, nadchodzącymi lub trwającymi atakami."
The New York Times podkreślił, iż wszystko to postawiło Netanjahu w trudnej sytuacji:
Teraz krytycy premiera, a choćby niektórzy jego sojusznicy po prawej stronie, chwycili się tego, co wydaje się oczywiste: jego niezdolności do opierania się presji pana Trumpa, nie tylko w dążeniu do zakończenia wojny na odległość z Iranem, ale choćby domagającego się zawieszenia broni z wrogiem bezpośrednio po północnej stronie granicy Izraela.
"Zawieszenie broni musi wynikać z pozycji siły i być decyzją izraelską, odzwierciedlającą dźwignię służącą negocjacjom," powiedział Gadi Eisenkot, były szef sztabu wojskowego, którego nowa centrowa partia opozycyjna, Yashar, zyskuje w sondażach. "Wyłania się wzorzec, w którym narzucane są nam zawieszenia broni — w Gazie, Iranie, a teraz także w Libanie."
Ponownie, to jedne z najostrzejszych wypowiedzi i ograniczeń, jakie kiedykolwiek nałożyła na Izrael ze strony tej administracji. Sugeruje to, iż Biały Dom rzeczywiście poważnie podchodzi do stworzenia ostatniego wyjścia.
Mimo to Netanjahu oświadczył, iż walka z Hezbollahem się nie skończyła, jednocześnie potwierdzając zgodę Izraela na 10-dniowe zawieszenie broni w Libanie.
"Jedna ręka trzyma broń; druga jest przedłużona dla pokoju" – powiedział Netanjahu w świeżym przemówieniu. "Szczerze mówiąc, jeszcze nie skończyliśmy pracy," kontynuował. "Planujemy zrobić coś w sprawie pozostałego zagrożenia rakietowego i drona, których nie będę szczegółowo opisywać."
Izrael dąży do "rozmontowania" Hezbollahu, kontynuował Netanjahu, "ale jutro tego nie osiągniemy. Wymaga to stałego wysiłku, cierpliwości i ostrożnego poruszania się na arenie dyplomatycznej."
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.zerohedge.com/










