NATO mogą opuścić jako pierwsi. Maleńki kraj szaleje bardziej niż Trump

natemat.pl 9 hours ago
Zoran Stevanović, nowy szef Zgromadzenia Państwowego Słowenii, oficjalnie potwierdził plany organizacji referendum w sprawie członkostwa w NATO. Polityk uważa, iż jego kraj musi postawić na większą suwerenność i unikać angażowania się w międzynarodowe spory.


Podczas rozmowy ze słoweńskim radiem publicznym RTV Slovenija, Stevanović zadeklarował realizację jednej ze swoich kluczowych obietnic wyborczych. Choć Słowenia jest częścią NATO od 2004 roku, lider ugrupowania Resnica przekonuje, iż nadszedł czas na rewizję dotychczasowych zobowiązań obronnych.

Referendum w sprawie NATO staje się faktem?


Zoran Stevanović objął stanowisko przewodniczącego niższej izby parlamentu zaledwie w ubiegłym tygodniu, a już zdążył wywołać niemałe poruszenie swoimi deklaracjami. "Obiecaliśmy narodowi referendum w sprawie wystąpienia z NATO i przeprowadzimy je" – zapowiedział polityk. Jego zdaniem Słowenia powinna prowadzić politykę zagraniczną w sposób całkowicie niezależny, unikając angażowania się w konflikty, które nie przynoszą krajowi bezpośrednich korzyści.

Co ciekawe, Stevanović odcina się od łatek polityka prorosyjskiego, które przypisują mu lokalne media. Twierdzi, iż jego postawa wynika wyłącznie z troski o interes narodowy. Warto w tym miejscu dodać, iż jego partia Resnica (Prawda) zbudowała swoją popularność na sprzeciwie wobec restrykcji covidowych, a teraz zdaje się płynnie przechodzić do kolejnych postulatów o charakterze suwerennościowym na arenie międzynarodowej.

Budowanie mostów i wizyta w Moskwie


Mimo zapewnień o "prosłoweńskości", Stevanović nie unika kontrowersyjnych gestów. Zapowiedział m.in. chęć odwiedzenia Rosji, argumentując to potrzebą współpracy ze wszystkimi mocarstwami świata. "Chciałbym budować mosty, aby dobrze współpracować ze wszystkimi krajami, niezależnie od muru wzniesionego między Zachodem a Wschodem" – tłumaczył w wywiadzie.

Nie da się ukryć, iż taka retoryka w dobie obecnych napięć geopolitycznych brzmi w Europie co najmniej odważnie i podejrzanie. Polityk podkreśla jednak, iż kooperacja z mocarstwami nigdy nie powinna oznaczać uległości Słowenii. Jego zdaniem Lublana była do tej pory zbyt pasywna w swojej dyplomacji, co skutkowało ingerencją w zagraniczne spory, na których kraj – według niego – nigdy nie skorzystał.

Unia Europejska tak, WHO niekoniecznie


Znamienne jest, iż Stevanović różnicuje podejście do poszczególnych organizacji międzynarodowych. O ile NATO budzi jego sprzeciw, o tyle w kwestii Unii Europejskiej pozostaje pragmatykiem. Przyznaje wprost, iż członkostwo we wspólnocie europejskiej przynosi Słowenii "znacznie więcej korzyści" niż potencjalny Slovexit.

Jednak i tutaj stawia warunek: Słowenia musi odzyskać autonomię w podejmowaniu decyzji, zamiast bezkrytycznie przyjmować wytyczne z Brukseli. Zdecydowanie ostrzejszy kurs lider Resnicy obiera wobec Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Opuszczenie tej instytucji to jeden z twardych postulatów jego partii, do którego realizacji zamierza dążyć jako przewodniczący parlamentu. Wychodzi więc na to, iż zapowiedziane referendum w sprawie NATO to tylko początek szerokich zmian, jakie nowa władza chce wprowadzić w słoweńskiej polityce zagranicznej.

Read Entire Article