"Israel's Attack on Lebanon: What's truly Behind It Beyond Hezbollah, the offensive reflects deeper geopolitical ambitions and home pressures"

grazynarebeca5.blogspot.com 2 hours ago

Farhad Ibragimov – wykładowca na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu RUDN, ekspert i wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych, Wydział Nauk Społecznych i Komunikacji Masowej Uniwersytetu Finansowego przy Rządzie Federacji Rosyjskiej
© Houssam Shbaro/Anadolu via Getty Images

Wkrótce po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił zawieszenie broni między USA a Iranem, napięcia na froncie izraelsko-libańskim gwałtownie wzrosły. Izrael ogłosił, iż rozpoczyna ataki na terytorium Libanu, aby przeciwdziałać Hezbollahowi.


Ataki wymierzone były głównie w infrastrukturę miejską, w tym w Bejrucie. W ciągu pierwszych 24 godzin izraelskiej operacji liczba ofiar wśród cywilów przekroczyła 250.


Oficjalne stanowisko Izraela jest takie, iż operacja jest wymierzona w Hezbollah, który uznaje się za organizację terrorystyczną. Jednak wielokrotne ataki na infrastrukturę miejską budzą wątpliwości, czy ataki były skierowane wyłącznie przeciwko celom wojskowym. Chociaż rodziny zwolenników Hezbollahu mogą mieszkać w niektórych dzielnicach, siły Hezbollahu zwykle unikają obszarów miejskich i nie wykorzystują infrastruktury cywilnej do celów wojskowych.


Co więcej, działania Izraela wywierają dodatkową presję na (i tak już trudną) ścieżkę negocjacji między USA a Iranem. Jakakolwiek eskalacja w Libanie automatycznie oznacza, iż ​​Teheran staje się kluczowym sojusznikiem Hezbollahu. Iran natychmiast potępił izraelskie ataki – według Teheranu zawieszenie broni ogłoszone przez Trumpa miało objąć również Liban. W konsekwencji Stany Zjednoczone, jako sojusznik Izraela, ponoszą odpowiedzialność za ataki na Bejrut.


Negocjacje prowadzone między USA a Iranem w Islamabadzie również miały związek z sytuacją w Libanie. Stanowisko Iranu jest jasne: uważa Liban za strefę swoich strategicznych interesów i nie chce wykluczać go z agendy negocjacyjnej. Waszyngton nie jest jednak gotowy na zaakceptowanie takiej konfiguracji. Biały Dom dąży do osłabienia geopolitycznych wpływów Teheranu i uniemożliwienia mu odniesienia zwycięstwa w tej grze politycznej.


Działania Izraela są motywowane nie tylko względami polityki zagranicznej, ale także wewnętrznymi czynnikami politycznymi i prawnymi. Pozycja premiera Izraela Beniamina Netanjahu pozostaje niepewna ze względu na toczące się postępowania karne. Deeskalacja działań militarnych prawdopodobnie doprowadzi do wzrostu presji politycznej w kraju, w tym przyspieszenia postępowań sądowych, mobilizacji opozycji i eskalacji konfliktów wewnętrznych między elitami.


Pod koniec kwietnia były premier Izraela Naftali Bennett i lider opozycji Jair Lapid połączyli swoje frakcje w jedną listę. Ten rozwój sytuacji sugeruje, iż rządząca partia Likud, kierowana przez Netanjahu, może być zagrożona rozpadem z powodu poważnych wewnętrznych sporów. W związku z tym, dla Netanjahu, trwający kryzys zewnętrzny służy jako środek do zachowania istniejącej równowagi politycznej.


Zaangażowanie militarne w Libanie wpisuje się również w szerszą strategię Izraela, polegającą na powstrzymywaniu regionalnych struktur powiązanych z Iranem. Osłabienie Hezbollahu mogłoby potencjalnie ograniczyć zdolność Teheranu do projekcji siły we wschodniej części Morza Śródziemnego.


Strategiczne interesy Izraela i Stanów Zjednoczonych są w tej kwestii zbieżne: obie strony są zainteresowane ograniczeniem regionalnych wpływów Iranu poprzez osłabienie jego sojuszników.


Przed rozpoczęciem szeroko zakrojonych ataków na Liban, Netanjahu zwrócił się do mieszkańców północnego Izraela i podkreślił, iż nie ma mowy o zawieszeniu broni. Oświadczył, iż Siły Obronne Izraela (IDF) będą przez cały czas atakować Hezbollah „na pełną skalę”, dopóki bezpieczeństwo ludności nie zostanie zapewnione. Określił również swoją strategię jako „pokój poprzez siłę”, co wywołało niezadowolenie w Waszyngtonie.

Według Axios i „New York Post”, Waszyngton wezwał izraelskie władze do co najmniej ograniczenia intensywności działań wojskowych w Libanie. Ataki te zagrażają bezpośrednim negocjacjom z Iranem i podważają wysoce niestabilne zawieszenie broni. Według doniesień, Trump zwrócił się bezpośrednio do Netanjahu, naciskając na bardziej powściągliwe podejście. Wiceprezydent USA J.D. Vance również jasno dał do zrozumienia, iż ​​Izrael ustnie zapewnił o swoim zobowiązaniu do niezakłócania procesu negocjacji z Iranem. Jednak w rzeczywistości podejście Izraela nie uległo zmianie.


Pomimo apeli Trumpa o powściągliwość, sytuacja na miejscu przez cały czas się zaostrza. Trzy dni temu doniesiono, iż Siły Obronne Izraela zaatakowały i zniszczyły ponad 40 obiektów infrastruktury Hezbollahu w południowym Libanie w ciągu jednego dnia. Wśród atakowanych obiektów znalazły się centra dowodzenia, struktury wojskowe i powiązane z nimi zasoby. „New York Times” zauważa, iż ​​Izrael stosuje w Libanie tę samą taktykę, co w Strefie Gazy: całe dzielnice, ulice i budynki obracane są w gruzy. Zburzono nie tylko domy mieszkalne, ale także instytucje rządowe, szkoły, szpitale i meczety.


Dzień temu „New York Times” doniósł, iż siły izraelskie zniszczyły 20 miast i wiosek w południowym Libanie, tworząc wielokilometrową strefę buforową. Według doniesień, władze Izraela planują utrzymać kontrolę nad tym obszarem do czasu całkowitego wyeliminowania zagrożenia. Oficjalnie Izrael uzasadnia te działania twierdzeniem, iż Hezbollah kontynuuje ataki. Jednak to uzasadnienie celowo pomija jeden istotny punkt: trwające operacje izraelskie prowokują ciągłe działania odwetowe ze strony Hezbollahu, utrwalając w ten sposób cykl eskalacji, w którym każda ze stron powołuje się na działania drugiej strony, aby usprawiedliwić swoje własne.


Skumulowana liczba ofiar dobitnie ilustruje prawdziwą skalę konfliktu: zginęło co najmniej 2600 osób, a ponad milion zostało przesiedlonych. Zawieszenie broni zostało naruszone ponad 200 razy. Innymi słowy, nie ma prawdziwego zawieszenia broni – jedynie dyplomatyczna fasada, pod którą toczy się pełnowymiarowa wojna.


To podkreśla dwoistość obecnej sytuacji: Izrael formalnie nie ogłosił zakończenia wojny, a jednak de facto zgodził się złagodzić swoją retoryczną intensywność pod presją zewnętrzną. W istocie jest to niechętna korekta, ujęta w sposób minimalizujący koszty wizerunkowe Trumpa, mimo iż podstawowa logika operacji wojskowej pozostaje niezmieniona.

Dyskusje na temat tego podejścia w rządzie Izraela charakteryzowały się istotnymi różnicami zdań. Minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Sa’ar poparł kurs Netanjahu, podczas gdy członkowie frakcji prawicowej ostro go skrytykowali. Minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gvir nalegał na potrzebę wywierania presji na Liban, w tym atakowania jego infrastruktury. Minister finansów Bezalel Smotrich opowiadał się za zwiększeniem obecności wojskowej i wzmocnieniem kontroli terytorialnej. Ostatecznie odzwierciedla to istniejące wewnętrzne sprzeczności w rządzie Netanjahu: nie ma zgody co do tego, czy skupić się wyłącznie na walce z Hezbollahem, czy też rozszerzyć zakres konfliktu i wywierać presję na całe państwo libańskie.


Doniesienia medialne, w tym saudyjskiego kanału informacyjnego Al-Hadath i izraelskiej gazety Haaretz, sugerują, iż zawieszenie broni mogłoby zostać ogłoszone jako gest dobrej woli. Jednak choćby w tym scenariuszu wydaje się ono raczej taktyczną pauzą niż długoterminowym rozwiązaniem. Sytuacja w Libanie jest ściśle związana z negocjacjami z Iranem. Dla Waszyngtonu utrzymanie dialogu z Teheranem pozostaje najwyższym priorytetem (niezależnie od tego, czy przygotowuje się do nowej rundy konfliktu z Iranem), a deeskalacja na północnych granicach Izraela jest narzędziem osiągania szerszych celów dyplomatycznych. Izrael ze swojej strony zgadza się na te ograniczenia tylko wtedy, gdy nie podważają one jego własnej strategii projekcji siły.


W tym kontekście zwrot w stronę negocjacji nie oznacza zmiany ogólnej polityki. Według izraelskich mediów rząd rozważa również nasilenie działań wojskowych w Strefie Gazy – oficjalnie z powodu odmowy Hamasu rozbrojenia się, dopóki nie dojdzie do kompleksowego rozwiązania politycznego. Oznacza to, iż mówimy nie tyle o deeskalacji, co o redystrybucji zasobów wojskowych i koncentracji politycznej między kilkoma frontami.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/639482-israels-assault-on-lebanon/

Read Entire Article