W budynku Ministerstwa Finansów w Poniedziałek Wielkanocny (6 kwietnia) doszło do tragedii. Informacja dotarła do mediów dzień później, we wtorek (7 kwietnia). Komenda Stołeczna Policji w rozmowie z naTemat potwierdziła, iż w gmachu oddano strzał.
Tragedia w Ministerstwie Finansów
6 kwietnia około godz. 14:00 policjanci otrzymali zgłoszenie. Funkcjonariusze udali się do gmachu Ministerstwa Finansów przy ulicy Świętokrzyskiej w warszawskim Śródmieściu i znaleźli tam mężczyznę, który nie wykazywał oznak życia. Wcześniej padł strzał z broni.
Okazało się, iż sprawa dotyczyła pracownika ochrony. Niestety, nie udało się uratować jego życia, choć na miejsce błyskawicznie przybyli policjanci i ratownicy medyczni. Funkcjonariusze rozpoczęli działania w celu zabezpieczenia terenu zdarzenia, ustalenia okoliczności i tożsamości zmarłego.
Według wstępnych ustaleń w zdarzeniu nie uczestniczyły osoby trzecie, a sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście.
Szokujące komentarze internautów po informacji o śmierci w Ministerstwie Finansów
Po informacji o poniedziałkowej tragedii zajrzałam do sekcji komentarzy na Facebooku. I szczerze mówiąc, aż mnie zmroziło. Przeczytałam zaledwie kilka komentarzy, w których internauci piszą: "Ktoś się wkurzył na pana Domańskiego?", "Może Domańskiego dopadli", sugerując, iż mogłoby chodzić o ministra finansów Andrzeja Domańskiego. "Może to Tusk", "Kiedyś musiało do tego dojść, ta władza tyle robi zła, iż ludzie są na granicy wyczerpania" – czytam dalej.
Na tym zakończyłam krótką lekturę komentarzy. Te, które przytoczyłam wyżej, ludzie zamieścili pod własnymi nazwiskami, często ze swoimi twarzami na zdjęciach profilowych. Nie o to już choćby chodzi, bo w sieci i tak nikt nie jest anonimowy, ale aż trudno uwierzyć, iż to nie komentarze internetowych trolli.
Powiedzmy to wprost. Mówimy o śmierci człowieka. Podobne insynuacje czy sugestie nazwisk są po prostu obrzydliwe i nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Komentarze i publikacje w sieci może czytać teraz rodzina zmarłego, mogą też czytać rodziny wymienianych polityków. A teraz pomyślcie, iż widzicie coś podobnego o kimś ze swoich bliskich. Albo o sobie. Jak byście się czuli?
Czasami przed naciśnięciem "enter" warto przeczytać napisany komentarz i chociaż przez chwilę się nad nim zastanowić. Ludzie, to naprawdę nic nie kosztuje. Nie ma znaczenia, którą z politycznych opcji popieramy i jak negatywnie oceniamy "tę drugą stronę". Kilkoma słowami możemy sprawić komuś ogromną krzywdę, choćby jeżeli komentarz miał być "żartem" (być może któryś z powyższych taki miał zamiar – cóż, jeżeli tak, zdecydowanie nie tędy droga).
Czytam i mi wstyd
Nie mówiąc już o tym, iż autor komentarza w sieci może ponieść odpowiedzialność karną. Przypomnijmy, iż groźby karalne są przestępstwem (art. 190 Kodeksu karnego), a ofiara obawiająca się ich spełnienia może zgłosić sprawę organom ścigania. Każdy wpis może mieć swoje konsekwencje prawne.
Chciałabym wierzyć, iż ten apel (i inne, które pojawiają się w sieci) dotrze, gdzie trzeba, i da co niektórym do myślenia. Ucieszy mnie, jeżeli choć jedna osoba przemyśli dwa razy to, co pisze. Czasami warto po prostu odwrócić sytuację i powstrzymać się od komentarza.
Jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, pozwolę sobie przypomnieć wciąż aktualny fragment utworu "Dziwny jest ten świat" Czesława Niemena. "Nadszedł już czas, najwyższy czas nienawiść zniszczyć w sobie" – śpiewał artysta, a ja podpisuję się pod tym obiema rękami.
I mocno wierzę w to, iż "ludzi dobrej woli jest więcej".
***
Znajdujesz się w trudnej sytuacji, przeżywasz kryzys, masz myśli samobójcze lub chcesz pomóc osobie zagrożonej samobójstwem? Pamiętaj, iż możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:















