"Bardzo bym chciała uwierzyć". Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz o przesłuchaniu

polsatnews.pl 1 hour ago

- Wygląda to źle i jest mi niezwykle ciężko, chociaż bardzo bym chciała uwierzyć, iż nie ma tam żadnego tła politycznego i żadnego politycznego podtekstu - powiedziała w rozmowie z "Wydarzeniami" Polsatu Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Liderka Polski 2050 w poniedziałek została przesłuchana w sprawie "rzekomego zwrotu 770 zł VAT" z czasów, gdy była ambasadorem w Moskwie.

Polsat News
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została w poniedziałek przesłuchana

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przekazała, iż w poniedziałek została przesłuchana w charakterze świadka w prokuraturze regionalnej. Jak uściśliła, wszystko trwało 3,5 godziny, a dotyczyło spraw sprzed ponad dekady, gdy pełniła stanowisko ambasadora w Rosji.

- Istota jest o odliczeniach "tax free", które dla osób zamieszkałych poza Unią Europejską, w tym dyplomatów, są normalnym prawem i udowodnieniu, czy ja jako ambasador mieszkałam na stałe w Rosji - wyjaśniła w rozmowie z "Wydarzeniami".

- Bo jak wiadomo, ambasador nie mieszka na stałe w kraju urzędowania. To dosyć kuriozalna sytuacja - dodała ironicznie obecna minister funduszy i polityki regionalnej.

Pełczyńska-Nałęcz o przesłuchaniu po 10 latach. "Nikt nie miał wątpliwości"

Liderka Polski 2050 zapewniła, iż do tej pory (ambasadorem była w latach 2014-2016) organy państwa nie interesowały się tą sprawą.

- Przez 10 lat nikt nigdy o nic nie pytał. Przeszły trudne czasy PiS-u - nikt nie pytał, nikt nie miał wątpliwości i tu nagle, po 10 latach, taka historia. Ja sama sobie zadaję pytanie, co tu się odstawia? - stwierdziła, powtarzając pytanie, jakie zadała w swoim wcześniejszym oświadczeniu.

ZOBACZ: Pełczyńska-Nałęcz, przesłuchanie i "rzekomy zwrot". "Co tu się odstawia?"

Dziennikarz Marcin Fijołek przypomniał Pełczyńskiej-Nałęcz słowa rzecznika rządu Adama Szłapki, który na wtorkowej konferencji stwierdził, iż to sprawa jakich wiele, a ponadto każdy obywatel ma obowiązek stawić się w prokuraturze.

- Wiadomo, iż każdy ambasador Polski po dekadzie jest przesłuchiwany i oczekuje się, iż udowodni, dlaczego w kraju urzędowania przebywał i czy przebywał tam na stałe. Wiadomo, iż jest to dokładnie taka historia, która się każdemu w Polsce przydarza - ripostowała z przekąsem.

"Naprawdę bardzo ciężko uwierzyć, iż nie ma żadnego tła politycznego"

- Wygląda to źle i jest mi niezwykle ciężko, chociaż bardzo bym chciała uwierzyć, iż nie ma tam żadnego tła politycznego i żadnego politycznego podtekstu, to w świetle obecnej sytuacji naprawdę bardzo ciężko w to uwierzyć - uznała Pełczyńska-Nałęcz.

"Wydarzeniom" potwierdziła również, iż rozmawiała we wtorek z ministrem sprawiedliwości z Waldemarem Żurkiem "w tonie wzajemnego szacunku i bardzo uprzejmie", nie zdradzając szczegółów. Odnosząc się do możliwego politycznego tła ostatnich wydarzeń, polityczka określiła siebie jako osobę "wychodzącą przed szereg, która oczekuje różnych rzeczy".

ZOBACZ: Spór w rządzie o lekarzy. "Może minister mówi o swoim resorcie"

- Stanęłam w wielu sprawach po stronie ludzi. W sprawie krótkiego najmu, w sprawie mieszkań - ceny spadają, a jak wiadomo, wielu bogatych w to zainwestowało. Nie jestem od tego, żeby wskazywać, niestety nie mam twardych dowodów, bo skąd bym miała takie mieć, a odpowiedzialność nakazuje nie szafować oskarżeniami na prawo i lewo. Natomiast wygląda to wszystko bardzo nieciekawie - mówiła.

Do sprawy odniosła się Prokuratura Regionalna w Lublinie, odpowiadając na pytania "Wydarzeń". Jej rzeczniczka Beata Syk-Jankowska przekazała, iż śledztwo prowadzone jest od 2020 roku w sprawie "doprowadzenia w latach 2012 – 2020, w  Warszawie, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Skarbu Państwa w postaci bezpodstawnego zwrotu podatku VAT przez obywateli polskich, będących funkcjonariuszami publicznymi w ramach procedury 'tax free' w związku z wywozem towarów przy przekraczaniu granicy RP poza terytorium UE".

W trwającym postępowaniu nikomu nie przedstawiono zarzutów, ale przesłuchano 595 świadków. Syk-Jankowska przyznała, iż w poniedziałek przesłuchano w charakterze świadka Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Prokurator dopuścił do udziału w przesłuchaniu jej pełnomocnika, a dotyczyło ono "okoliczności dotyczących otrzymanego zwrotu podatku VAT w ramach procedury 'tax free' w kwocie 775,83 zł".

Pełczyńska-Nałęcz po przesłuchaniu. "I teraz hit"

Wcześniej we wtorek Pełczyńska-Nałęcz napisała na platformie X: "Co tu się odstawia. Wczoraj 3,5 godziny przesłuchiwała mnie prokuratura i to nie byle jaka, a regionalna. Jako świadka. Ale wszystkie (dosłownie wszystkie) pytania dotyczyły tylko mnie i mojej rodziny. Najwyraźniej jestem świadkiem w swojej własnej sprawie".

Przekazując szczegóły czynności wskazała, iż sprawa dotyczy "rzekomego zwrotu 770 zł VAT" z czasów gdy pełniła funkcję ambasadora w Rosji. Nadmieniła, iż "osoby mieszkające poza UE, w tym polscy dyplomaci, mają prawo do takiego zwrotu".

ZOBACZ: Roman Giertych w nowej roli. "Delikatnie mówiąc niefortunne"

"I teraz hit - istota wątpliwości jest wokół tego czy ja aby na pewno w tym czasie mieszkałam w Rosji. Czy mam na to dowody?! Bo jak rozumiem sam fakt bycia ambasadorem takim dowodem nie jest. Jak widać sprawa naprawdę gruba" - wskazała z ironią.

Kontynuując swój wpis odniosła się również do głośnych afer, które wzbudziły wielkie zainteresowanie opinii publicznej, związane z upadłą giełdą kryptowalut i działaniem Szpitala Południowego w Warszawie. "Zondakrypto czy Pan Kacprzyk (nomen omen ciągle nieprzesłuchany) mogą się przy tym schować" - napisała.

"Cała rzecz miała miejsce ponad 10 lat temu. Ale na pewno nikt tu nikogo nie próbuje zastraszyć. Na 100% nie ma w tym żadnej polityki. Życzę wszystkim miłego dnia" - zakończyła.

WIDEO: Wyrzucili do śmieci starą komodę. Zapomnieli, iż było w niej 42 tys. euro
Read Entire Article