Po ogłoszeniu porozumienia przez cały czas dochodzi do ostrzału i alarmów w regionie. Reuters podał, iż kilka państw Zatoki informowało o irańskich atakach rakietowych i dronowych jeszcze po ogłoszeniu 2-tygodniowego zawieszenia broni. niedługo po komunikatach o rozejmie uruchamiano alarmy w krajach Zatoki Perskiej, a Izrael i Iran przez cały czas prowadziły działania zbrojne. Już w pierwszych godzinach porozumienie zaczęto traktować bardziej jak próbę zatrzymania spirali niż jak natychmiastowy koniec walk.
Niejasność pogłębił sam moment wejścia rozejmu w życie. Nie było od razu jasne, jak gwałtownie zawieszenie broni zaczyna obowiązywać. Izraelskie media podawały, iż rozejm ma wejść w pełni w życie dopiero po ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz, a do tego czasu Izrael spodziewał się dalszych irańskich ataków.
Co adekwatnie uzgodniono między USA a Iranem?
Zawieszenie broni ma charakter tymczasowy i warunkowy. Donald Trump zgodził się na 2-tygodniowy rozejm mniej niż 2 godziny przed upływem własnego ultimatum wobec Iranu. Warunkiem miało być wstrzymanie przez Teheran blokady Cieśniny Ormuz i przywrócenie bezpiecznego ruchu przez ten szlak. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi zadeklarował, iż Iran wstrzyma kontrataki i zapewni bezpieczne przejście przez cieśninę, jeżeli sam nie będzie dalej atakowany. Zawieszenie broni ma działać po obu stronach.
To porozumienie nie ma być jeszcze końcem wojny, a raczej oknem na negocjacje. Rozmowy między USA i Iranem mają rozpocząć się 10 kwietnia w Islamabadzie. Wcześniejszy plan końca działań zbrojnych to układ dwuetapowy: najpierw natychmiastowe zawieszenie broni i odblokowanie Ormuzu, a potem finalna umowa w ciągu 15-20 dni, obejmująca m.in. kwestie nuklearne i sankcyjne. Obecne 2 tygodnie nie są pokojem, ale próbą kupienia czasu w bardziej szczegółowe uzgodnienia.
Ormuz pozostaje sercem całej układanki
To właśnie Cieśnina Ormuz jest głównym powodem, dla którego rozejm w ogóle został wymuszony w takim trybie. Przez ten wąski szlak przepływa około 1/5 światowych dostaw ropy. Trump uczynił jej ponowne otwarcie warunkiem uniknięcia kolejnych amerykańskich ataków na irańską infrastrukturę. Iran z kolei nie wycofał się całkowicie z chęci kontroli nad tym korytarzem.
Iran i Oman chcą pobierać opłaty od statków korzystających z cieśniny, a Iran chce przeznaczać te pieniądze na odbudowę. Dla rynków energii i żeglugi oznacza to, iż rozejm nie przywraca automatycznie dawnego status quo. Zatrzymuje tylko najbardziej gwałtowny etap eskalacji i otwiera spór o to, czy Ormuz pozostanie wolnym szlakiem, czy stanie się korytarzem pod polityczną i finansową kontrolą Teheranu.
Izrael popiera przerwę, ale wyłącza z niej Liban
Największa polityczna luka w porozumieniu dotyczy Libanu. Biuro Benjamina Netanjahu oficjalnie poparło decyzję Trumpa o 2-tygodniowym zawieszeniu ataków na Iran, ale jednocześnie zaznaczyło, iż rozejm nie dotyczy Libanu. Wprost przeczy to deklaracji pakistańskiego premiera Shehbaza Sharifa, który jako jeden z mediatorów twierdził wcześniej, iż porozumienie obejmuje wszystkie strony konfliktu, w tym także Liban. Izrael od początku starał się oddzielić wojnę z Iranem od własnej kampanii przeciwko Hezbollahowi.
To rozbieżność jest bardzo ważna, bo oznacza, iż rozejm od początku nie był jednolicie rozumiany przez jego uczestników i mediatorów. Izrael utrzymuje, iż przez cały czas będzie prowadził działania przeciwko Hezbollahowi, a więc jednej z najważniejszych irańskich sił sojuszniczych w regionie. Daje to Teheranowi argument, iż konflikt nie został faktycznie zatrzymany, tylko czasowo przestawiony na inne tory. Właśnie dlatego nocne naloty na Liban i dalsza aktywność wojskowa nie są tylko naruszeniem rozejmu, ale w części przypadków mieszczą się po prostu w izraelskiej interpretacji jego zakresu.










