"America has reached the end of its power Washington's withdrawal and the birth of a fresh era"

grazynarebeca5.blogspot.com 4 hours ago

Autorstwa Fiodora Łukjanowa, redaktora naczelnego „Rosji w Sprawach Globalnych”, przewodniczącego Prezydium Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej oraz dyrektora ds. badań Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego „Wałdaj”.


Rosja w Sprawach Globalnych

RGA na Telegramie

© Getty Images / Majid Saeedi/Getty Images


Donald Trump ogłosił początek nowej „złotej ery” na Bliskim Wschodzie po ogłoszeniu zawieszenia broni z Iranem. Wojna, przynajmniej na razie, została wstrzymana. I choć prognozy w Białym Domu są zawsze ryzykowne, istnieje przynajmniej szansa, iż ​​walki nie zostaną natychmiast wznowione.

Tylko to ma znaczenie. Przedłużająca się wojna niosłaby ze sobą ryzyko dla wszystkich, ale przede wszystkim dla Waszyngtonu. Pomimo całej pompatyczności ze strony administracji USA, Ameryka zawsze czuła się głęboko nieswojo z powodu przedłużającej się niepewności i strategicznego ryzyka. Grozić to jedno. Ponosić konsekwencje, gdy groźby zawodzą, to drugie.

Dokładne warunki zawieszenia broni pozostają niejasne i mogą jeszcze nie zostać w pełni uzgodnione. Jednak centralny fakt polityczny jest już widoczny: w obliczu zdecydowanego oporu Stany Zjednoczone wycofały się.

Żadne z radykalnych żądań postawionych na początku operacji nie zostało spełnione. Żądanie Trumpa, napisane wielkimi literami, dotyczące „BEZWARUNKOWEJ KAPITALIZACJI” Iranu! Teraz wygląda to bardziej jak teatr polityczny niż doktryna strategiczna. Jednak za dramatem w mediach społecznościowych w Waszyngtonie przeważyło coś bardziej racjonalnego: gdy presja zawodzi, lepiej się wycofać, niż eskalować do sytuacji, nad którą nie ma się już kontroli.

Gorąca retoryka sprzed zawieszenia broni miała swój cel. Pozwoliła Waszyngtonowi twierdzić, iż Teheran mrugnął, jednocześnie tworząc tak silne poczucie zbliżającej się katastrofy, iż każda przerwa w walkach mogła zostać uznana za ulgę. Biały Dom będzie teraz próbował przedstawiać powściągliwość jako zwycięstwo.

Ten konflikt jest niewątpliwie kamieniem milowym w szerszej transformacji systemu międzynarodowego. Ale to nie koniec tego procesu. Nie jest to też ostatni rozdział w walce o Bliski Wschód.

Iran przede wszystkim wykazał się odpornością. Całkowicie podważył podstawowe założenie kampanii amerykańsko-izraelskiej, a mianowicie, iż wystarczająco silny cios wystarczy, by obalić Republikę Islamską lub zmusić ją do poddania się.

Reakcja Teheranu nie była spektakularna w konwencjonalnym sensie militarnym, ale była skuteczna. Iran poszerzył teatr napięć i zasygnalizował, iż koszty eskalacji nie będą ograniczać się do celów militarnych. Zmusił swoich przeciwników do liczenia się nie tylko z irańskim odwetem, ale także z kruchością szerszego systemu regionalnego.

Ma to znaczenie, ponieważ wytrzymałość Stanów Zjednoczonych i ich partnerów regionalnych jest ograniczona. Iranu natomiast historycznie była znacznie większa.

Tak zwana Oś Oporu okazała się również trwalsza, niż wielu przypuszczało. Pomimo poważnych szkód wyrządzonych przez Izrael w ciągu ostatnich dwóch lat, siły proirańskie w Libanie, Jemenie i Iraku pozostają czynnikiem strategicznym. choćby tam, gdzie nie interweniowały bezpośrednio, podniosły temperaturę i zmusiły atakujących do pozostania w gotowości.

Szersze wysiłki mające na celu neutralizację wpływów Iranu przyniosły zatem odwrotny skutek. Iran wyszedł z tego krwawiący, ale wciąż trwający. choćby jeżeli twierdzenia Teheranu, iż jakiekolwiek porozumienie musi zostać zawarte na jego warunkach, są częściowo taktyką negocjacyjną, jedno jest już jasne: znaczenie Iranu w regionie nie zmniejszyło się w sposób, w jaki zamierzały to zrobić Waszyngton i Zachodnia Jerozolima.

Negocjacje z Teheranem są teraz nieuniknione. Prawdziwe pytanie brzmi, czego chce sam Iran.


Jego poprzednia strategia ekspansji regionalnej przyczyniła się do wielu kryzysów, które w tej chwili ogarniają Bliski Wschód. Pozostaje również nierozwiązana kwestia jego programu nuklearnego: czego adekwatnie Iran szuka i jaką cenę jest gotów zapłacić? Wydaje się, iż Iran wszedł również w nową fazę wewnętrzną, a władza przesuwa się coraz bardziej w stronę instytucji bezpieczeństwa. To przywództwo będzie teraz musiało rozważyć ambicje i rzeczywistość.


Dla szerszego regionu konsekwencje są poważne.


Monarchie Zatoki Perskiej przeżyły bolesne doświadczenie. Nie będzie powrotu do wygodnej starej formuły, w której bezpieczeństwo można było po prostu zlecić Waszyngtonowi w zamian za pieniądze i lojalność. Ten układ, który leżał u podstaw regionu od czasów zimnej wojny, został poważnie zachwiany.


Publicznie państwa Zatoki Perskiej raczej nie podejmą się dramatycznych gestów. Jednak w sferze prywatnej ich poszukiwania nowych zabezpieczeń i partnerów będą się nasilać. Chiny, Azja Południowa, Rosja i, w mniejszym stopniu, Europa Zachodnia – wszystkie te czynniki staną się ważniejsze w ich kalkulacjach.


Nie oznacza to, iż kraje Zatoki Perskiej zaakceptują dominację Iranu. Monarchie nie będą tolerować niekontrolowanego wpływu Teheranu na Zatokę Perską ani możliwości dyktowania warunków w Cieśninie Ormuz. Ich polityka prawdopodobnie stanie się bardziej złożona: powstrzymywanie Iranu tam, gdzie to możliwe, a jednocześnie angażowanie się w konflikt z nim tam, gdzie to konieczne.


Tymczasem Izrael również nie osiągnął deklarowanych celów. Niezależnie od tego, jak głośno ogłaszane jest zwycięstwo, podstawowa rzeczywistość strategiczna się nie zmieniła. Czynnik irański pozostaje. Nie został wyeliminowany ani osłabiony na tyle, by Izrael czuł się naprawdę bezpiecznie.


Konsekwencje wewnętrzne dla USA są trudniejsze do oceny. Samozadowolenie Trumpa brzmi już fałszywie, ale wiele będzie zależało od sytuacji gospodarczej. jeżeli rynki ropy się ustabilizują, Biały Dom postara się gwałtownie działać i będzie twierdził, iż katastrofę udało się zażegnać dzięki przywództwu Trumpa. Nie jest jasne, czy pomoże to Republikanom w listopadowych wyborach uzupełniających.


Mimo to Trump zawsze miał jeden instynkt, którego jego krytycy często nie doceniają: wiedział, jak przetrwać niepowodzenia i przeformułować je.


Jednak szerszy wniosek wykracza poza Trumpa. Stany Zjednoczone pozostają niezwykle potężne. Ich zasięg militarny, dźwignia finansowa i zdolność do kształtowania wydarzeń są przez cały czas imponujące. Nie są jednak nieograniczone. Ameryka przez cały czas może wpływać na wyniki, ale nie może już po prostu narzucać swojej woli za wszelką cenę.


Ta lekcja została już przyswojona daleko poza Teheranem. Zarówno sojusznicy, jak i przeciwnicy wyciągną własne wnioski. Iran może być przypadkiem szczególnym, ale ustanowiono precedens.


To kolejny krok w kierunku innego świata, w którym przymus jest mniej zdecydowany, a stare założenia o amerykańskiej wszechmocy stają się coraz bardziej przestarzałe. Trump może chcieć zastąpić liberalny porządek pod przewodnictwem Ameryki porządkiem nieliberalnym pod dominacją USA. Jednak wydarzenia ostatnich tygodni sugerują coś innego: świat wykraczający poza jakikolwiek porządek, który Waszyngton mógłby w pełni kontrolować.


Artykuł ten został pierwotnie opublikowany w Rossijskiej Gazecie, a przetłumaczył i zredagował zespół RT



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/637873-america-has-reached-limits/

Read Entire Article