Robert Bąkiewicz, pozwany przez Andżelikę Domańską, został skazany na dziesięć miesięcy ograniczenia wolności. Aktywistka zarzuciła mu naruszenie nietykalności cielesnej, czego dopuścił się podczas akcji Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w październiku 2020 r. Wyrok jest nieprawomocny.
Aktywistka pozwała Roberta Bąkiewicza. Jest wyrok sądu

Na dziesięć miesięcy ograniczenia wolności, polegającego na nieodpłatnych pracach na cele społeczne, skazał w piątek Roberta Bąkiewicza Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia. Uznano go winnym spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu aktywistki Andżeliki Domańskiej.
Zapadł wyrok ws. Roberta Bąkiewicza. Pozew wytoczyła Andżelika Domańska
Zgodnie z wyrokiem sądu 10-miesięczne ograniczenie wolności polegać ma na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Sąd orzekł również obowiązek zadośćuczynienia oskarżycielce prywatnej w kwocie 5 tys. złotych. Wyrok jest nieprawomocny.
Do zdarzenia doszło podczas akcji protestacyjnej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet 25 października 2020 r. przed Kościołem św. Krzyża w Warszawie, gdzie doszło do starcia protestujących i Straży Narodowej, na której czele stał Robert Bąkiewicz. Według relacji aktywistki były przewodniczący Stowarzyszenia Marsz Niepodległości miał ją popchnąć na schodach, przez co kobieta upadła, uderzyła się i straciła przytomność.
ZOBACZ: Zatrzymany pracownik Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Zarzut szpiegostwa
Najpierw sprawą zajęła się policja, a następnie prokuratura, która umorzyła postępowanie. Wówczas aktywistka wniosła do sądu prywatny akt oskarżenia. Zarzuciła w nim Bąkiewiczowi naruszenie jej nietykalności cielesnej. Proces w tej sprawie ruszył przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia we wrześniu 2024 r.
Bąkiewicz skazany na dziesięć miesięcy ograniczenia wolności
Radczyni prawna Agata Bzdyń, z upoważnienia pełnomocniczki oskarżycielki prywatnej, w przygotowanej przez nią mowie końcowej, wygłoszonej 18 maja, domagała się uznania Bąkiewicza za winnego i wymierzenia mu kary dwóch lat pozbawienia wolności bez możliwości warunkowego zawieszenia oraz 20 tys. złotych zadośćuczynienia.
Zaznaczyła, iż to, co wydarzyło się tego dnia, było aktem świadomego i demonstracyjnego użycia siły wobec osoby, która nie podporządkowała się woli grupy, skutkującego realnym uszczerbkiem na jej zdrowiu. Zaznaczyła, iż materiał dowodowy pozwala na jednoznaczne ustalenie, iż doszło do naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia pokrzywdzonej, trwającego nie dłużej niż siedem dni.
ZOBACZ: Śmierć Łukasza Litewki. Prokuratura przekazała nowe informacje
- Pokrzywdzona na skutek chwytania, przetrzymywania, wynoszenia i przymusowego przemieszczania wbrew jej woli doznała konkretnych obrażeń, co w sposób oczywisty wypełnia ustawowe znamiona czynu zabronionego - wskazała.
Bąkiewicz podkreślał, iż jest niewinny. Zaznaczył, iż Domańska, tak jak reszta aktywistów, próbowała tego dnia wdzierać się do kościoła i ubliżać modlącym się. Twierdził również, sąd odbiera mu prawo do sprawiedliwego wyroku.








